Życie

Dzięki 2017 roku! Byłeś świetny!

Wszyscy robią podsumowania minionego roku – zrobię więc i ja, a co! 🙂 Tym bardziej, że to był naprawdę udany rok, więc dobrze będzie zebrać w jednym miejscu wszystkie wydarzenia.

2017 rok zaczął się z przytupem! Nie budował napięcia, nie dozował doznań. Walnął z samego początku i do końca nie odpuszczał. Już w styczniu wiedziałam, że się polubimy! Bo właśnie w styczniu…

Zostaliśmy rodzicami!

Najważniejsze wydarzenie. Największa rewolucja. Najwspanialszy czas. Długo na to czekaliśmy. Wiedzieliśmy, że ten rok będzie wyjątkowy właśnie dlatego. Nie oczekiwaliśmy więcej. Nie przypuszczaliśmy, że to wydarzenie pociągnie za sobą lawinę innych pozytywnych zdarzeń 🙂

Pojawienie się na świecie dziecka to rewolucja – nie da się temu zaprzeczyć. Pisałam o tym nie raz i jestem przekonana, że każdy przyzna mi rację. Nawet jeśli wydaje Ci się, że to tylko na początku, że potem wszystko wróci do normy to niestety muszę Cię rozczarować. Nie wróci. Bo nic już nie będzie takie samo! Ależ górnolotnie to brzmi, ale co zrobić – tak jest. Do normy nic nie wróci, ale spokojnie. Wypracujesz sobie nową normę 🙂 W sekrecie powiem Ci, że ta nowa będzie dużo lepsza! 🙂

Naładowani euforią po narodzinach Małej poszliśmy za ciosem spełniających się marzeń i…

Kupiliśmy działkę!

Już od paru lat przeglądaliśmy ogłoszenia, jeździliśmy po okolicy szukając idealnego miejsca. Ale brakowało nam bodźca, który właśnie pojawił się w styczniu w postaci naszej córki! I muszę stwierdzić, że spora tu zasługa mojego męża, który działa bardziej zdecydowanie niż ja :). Ja to bym oglądała ogłoszenia, przeliczała czy nas stać i… nigdzie nie dzwoniła. A tu małżonek kazał dzwonić, umawiać na spotkania i mnie jeszcze pieron z tego rozliczał! I bardzo dobrze!

Oglądnęliśmy dwie działki, ale nic nas nie zachwyciło. Delikatnie powiem, że sąsiedztwo nam nie pasowało (działka była tak blisko cmentarza, że światło zniczy mogłoby oświetlać pomieszczenia domu!).

Aż kiedyś u znajomych padło hasło: ej, ale Andrzej ma działki do sprzedania! No to dawajcie numer do Andrzeja! Już jadąc na miejsce uśmiechaliśmy się do okien! Stanęliśmy na tej ziemi i stwierdziliśmy: “ja, to bedzie to!”

Od maja działeczka jest nasza! Woohoo!!

I jeszcze sprowadziliśmy sobie przyjaciół na działkę obok! Woohoo 2!! (sprowadziliśmy to znaczy pokazaliśmy im “nasze” miejsce, oni się zakochali – bo trudno się nie zakochać, i tak oto będziemy mieli cudownych sąsiadów!)

Zaprojektowaliśmy dom marzeń!

Trzeba przyznać, że to był ciężki proces. Fantastyczny, ale ciężki. Ja od dawna powtarzam, że mnogość wyboru jest przekleństwem i przy projektowaniu domu widać to było jak na dłoni! Bo co zrobić, gdy można wszystko?!

Przeglądaliśmy mnóstwo projektów, a wciąż nie byliśmy zdecydowani w podstawowych kwestiach:

  • z poddaszem czy parterowy,
  • z garażem czy bez.

Żaden projekt nam nie odpowiadał, w każdym zmienilibyśmy na tyle dużo, że już nie przypominałby projektu wyjściowego. Problematyczny stał się też warsztat męża – uwielbia wszelkiego rodzaju majsterkowanie, więc potrzebuje miejsca do pracy. W żadnym projekcie nie znaleźliśmy nic, coby można na warsztat zaadaptować.

Dom musiał być względnie mały – max. 150 m2. Mówię “względnie”, bo gdy mówiliśmy znajomym o jego wielkości słyszeliśmy: “mały, nie zmieścicie się!” lub “taki duży? kto to będzie sprzątał?” 🙂 Każdy ma swoją miarę :). Zaprojektowanie go nie było łatwym zadaniem, bo mieliśmy dość spore wymogi w kwestii pomieszczeń.

Na szczęście nasz architekt spisał się na medal! Podejrzewam, że miał już nas dość, ale dobrze się z tym krył – profesjonalista! 🙂 I tak oto rzutem na taśmę, w ostatnie dni grudnia spełniliśmy ostatni punkt z listy:

Dostaliśmy pozwolenie na budowę!

Minęło pół roku od pierwszego spotkania z architektem do odebrania pozwolenia na budowę. Nie wierzę w to co się dzieje! Jest czad! I tak sobie myślę, że jest sporo prawdy w powiedzeniu, że marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia!

Roku 2018…

Witaj! Czekałam na Ciebie z niecierpliwością! Twój poprzednik postawił wysoko poprzeczkę. Ale śmiało, rozgość się, na pewno się dogadamy!

W roku 2018 będziemy patrzeć jak rosną dwa nasze największe marzenia: nasza córka i nasz dom!

2 thoughts on “Dzięki 2017 roku! Byłeś świetny!

  1. Nic tylko zazdrościć i brać przykład! Marzenia same się nie spełniają- trzeba się do tego przyczynić i spróbować temu pomóc. Dobrze, że Wy wzięliście sprawy w swoje ręce, i mam nadzieję, że w lecie będziemy jeść kiełbaski z grilla już na waszej działce i podziwiać co najmniej fundamenty!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *