Parenting

Matka dziwne stworzenie, czyli 6 zachowań, które zrozumie tylko druga matka

Zachorowało mi się. Nie jakoś bardzo, ale w nocy telepałam się z zimna, a ponoć byłam gorąca jak piec (tak określił to mąż, chyba lekko zawiedziony, żem tylko w chorobie gorąca :)). Do tego katar, bolące zatoki… Na szczęście na następny dzień była niedziela, więc małżonek mój zarządził: biorę dziecko, a ty się kuruj!

I wybyli. Na prawie cały dzień. Żegnałam ich niemal ze łzami w oczach przy podśmiechujkach męża. W końcu stwierdził, że jestem dziwna. Bo mam cały dzień dla siebie, jak za starych dobrych czasów mogę leżeć i nic nie robić, a ja narzekam.

Dało mi to do myślenia i zaczęłam sobie przypominać wszystkie sytuacje, w których moja reakcja była co najmniej zadziwiająca. Gdyby ktoś mi je opowiedział zanim zostałam mamą, zapewne stwierdziłabym, że są przerysowane, a bohaterów oskarżyłabym o obłąkanie. A tu proszę, sama jestem obłąkana!

UWAGA: sytuacje przedstawione poniżej wydarzyły się naprawdę. Mi.

UWAGA2: sytuacje przedstawione poniżej mogą wydawać się dziwne ojcom oraz osobom bezdzietnym. Matki mogą ze zrozumieniem potakiwać głową.

  1. Siedzę w pokoju, mimo, że płaczące dziecko przejął mąż

    Absolutnie nie jestem odporna na płacz mojego dziecka. Generalnie to po minucie płaczu zaczynam szukać chorób, które atakują moje dziecko, bo na pewno ją coś boli. Po czterech minutach zaczynam zwalczać w sobie samobójcze odruchy, co, o dziwo, udaje mi się przez jakieś dwie godziny. Po tym czasie wzywam na pomoc męża. Mam to “szczęście”, że moje dziecko naprawdę rzadko płacze, ale jeśli już postanowiła to robić to od razu z grubej rury, czyli drze się jakieś pół nocy. Więc ja dzielnie wytrzymuję te dwie godziny, a gdy zmienia mnie mąż to ja… wciąż siedzę w tym samym pokoju! Po co? Nie wiem! Gdy zostanę wygoniona do pokoju obok, wytrzymam tam max. 5 minut i znów jestem przy Małej, mimo, że buja ją mąż.

  2. Idę na spacer z mężem i dzieckiem zamiast mieć czas dla siebie

    Uwielbiam rodzinne spacery. Naprawdę uwielbiam. Czasem jednak mąż zabiera dziecko na spacer, żebym mogła odpocząć. Tak, taki egzemplarz mi się trafił :). Gdy się ubierają, wymyślam sobie już co będę robić. Będę leżeć! Paznokcie sobie zrobię! Albo ogarnę szafę! Nie, poczytam książkę! Wow! Mogę robić cokolwiek! Chwila spokoju i ciszy bez dziecka! Co robię w rzeczywistości?… Ubieram się i idę z nimi! Bo naprawdę uwielbiam rodzinne spacery!
    Ps. Muszę przyznać jednak, iż w tej kwestii poczyniłam pewne postępy i zdarza mi się jednak zostać w domu i bezkarnie robić nic 🙂

  3. Ryczę, gdy brzydko odezwę się do dziecka

    Zdarza się, że męża do pomocy nie ma. Zdarza się, że cierpliwość wyczerpie się szybciej niż zwykle. Generalnie zdarza się, że mam dość. Łatwo wtedy o wycedzone przez zęby “przestań wyć!”. A zaraz potem dziki płacz matki, powodowany wyrzutami sumienia. Bo jak mogłam tak powiedzieć do swojego cudownego, pięknego dziecka. Przecież to ja mam ją uspokoić, a nie denerwować siebie! To we mnie ma mieć oparcie, ja mam pocieszyć, przytulić, ukoić! Zła matka, zła!

  4. Bujam wózek, nawet gdy go nie mam!

    Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która nie bujała rękami w rytm nuconej kołysanki, mimo iż nie trzymała wózka! No, proszę! Nie wierzę, że tak nie robicie! Ja kilka razy bujałam sklepowy wózek. Nie raz i nie dwa podczas płacenia machałam rękami z portfelem w rytm piosenki, którą przed chwilą nuciłam córce. Nie wiem ile razy, ale na pewno sporo kiwałam głową w rytm jakiejś wyliczanki. Ba, ja nawet sąsiadowi zaśpiewałam “dzień dobry” na melodię “ach, śpij kochanie”…

  5. Mówię do obcych dzieci. Albo do siebie.

    Samotne wypady na all inclusive do Biedry zdarzają mi się naprawdę rzadko. Ostatnio coraz częściej, ale i tak na tyle rzadko, by nie nie reagować na krzyki i płacz innych dzieci. Za każdym razem, gdy słyszę płacz dziecka szukam swojego wózka, by uspokoić dziecko. Moje dziecko, które… aktualnie jest z ojcem w domu. Ja reaguję na każde zasłyszane “maaaamoooo!”, mimo, że moje dziecko nie umie jeszcze mówić! To akurat wydaje się  dziwne, nawet wtedy, gdy moje dziecko jest ze mną w sklepie 🙂 Ostatnio nawet doszłam do takiego absurdu, że mówiłam do jabłek… Wybierałam sobie jabłka, jakieś dziecko jęczało jak moje, więc nie podnosząc głowy znad owoców powiedziałam: “spokojnie kochanie, zaraz jedziemy”… DO JABŁEK! I mojego dziecka nie było wtedy ze mną w sklepie!

  6. Udaję zwierzątka w miejscach publicznych

    To chyba nie potrzebuje opisu. To po prostu uspokaja moje dziecko, a wiadomo dla dziecka wszystko :). Nie robię tego nagminnie, to jest ostatnia deska ratunku w kryzysowych sytuacjach, ale tak, robię to. Robię to i jestem z tego dumna! Woohoo!

A Ty? Co dopisałabyś do tej listy? 🙂

 

2 thoughts on “Matka dziwne stworzenie, czyli 6 zachowań, które zrozumie tylko druga matka

  1. Kochana punkt 3 się nasili z czasem jeszcze bardziej. Ja właściwie codziennie mam wyrzuty sumienia, że krzyczę , że tracę cierpliwość, że się nie kontroluje.. to ja jestem przecież dorosła i powinnam nad sobą panować jednak w rzeczywistości często, zbyt często mnie ponosi.. jednak kocham moje dzieci a one kochają mnie, uczymy się wzajemnie przepraszać i wzajemnie wybaczać przecież wszyscy jesteśmy ludźmi (oni małymi my dużymi) którzy popełniają błędy.. 😉

    1. chyba taki już matczyny los 🙂
      Myślę jednak, że dobrze, że dzieci widzą, że rodzic też człowiek i ma prawo do błędu. Bo jak można wymagać od dzieci, że będą umiały przepraszać, skoro od nas nigdy tego nie słyszały?…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *