Dziecko, Parenting

New year, new challenge

Nie ma to jak we wrześniu wspominać o nowym roku. Chociaż realnie patrząc do nowego roku wcale nie tak daleko. Trzy wypłaty. Ale ja w sumie nie o tym nowym roku chciałam. To znaczy o tym – już nie całkiem nowym, o tym obecnie trwającym.

Dla nas rok 2017 to rok największego życiowego wyzwania. Mamy tego świadomość. Wiemy, że stoimy przed wyzwaniem, które odmieni nasze życie. Nie tylko nasze, bo jego przebieg ukształtuje też życie innego człowieka. Wyzwaniem, w które włożymy całe serce, a którego efekty będziemy mogli ocenić za kilkanaście lat. Dopiero wtedy będzie mogli stwierdzić: “jest dobrze, daliśmy radę, (auto)piąteczka!”, albo (nie daj Bóg): “aleśmy to z…zawalili”.

Stoimy przed wyzwaniem wychowania człowieka. Dobrego człowieka.

Tyle rzeczy chcemy Ją nauczyć, tyle rzeczy pokazać.

Czuję się ten ciężar..

 

Czuje się tą odpowiedzialność. Piekielnie trudne zadanie. Ma się tą świadomość, że dziecko najwięcej się uczy podpatrując rodziców, więc dobrze by było dać godny wzorzec. Wiemy, że to, jak Ją wychowamy wpłynie na jej życie.

I nasze. Na nasze już wpływa. Pomijając te wszystkie oczywiste oczywistości, że radość, ale i więcej obowiązków, że zmęczenie, że stres, to Ty się zmieniasz. Chcesz być lepszą wersją siebie. Chcesz się rozwijać. Chcesz, by Twoje dziecko miało spełnionych i szczęśliwych rodziców. Spełnionych pod każdym względem, również zawodowo. Więc chcesz się uczyć nowych rzeczy, by potem móc przekazać to dziecku. Zaczynasz dbać o swoje zdrowie, bo nie chcesz, by dziecko zaraziło się od Ciebie/Was choćby grypą. Bo zdrowi Wy, to zdrowe dziecko.

Tyle spraw do ogarnięcia, tyle chcę poprawić, pozmieniać, tyle rzeczy chcę się nauczyć!
Chcę, żeby moja Córka pamiętała dom pachnący ciastem, chociaż do pieczenia i w ogóle gotowania mam dwie lewe ręce.
Chcę umieć uszyć dzieciom strój na karnawał. Dobra, kogo ja oszukuję, gdzie uszyć?! No, ale chociażby przerobić! A do szycie też kiepsko mi idzie, żeby nie powiedzieć, że w ogóle..
Kurcze, dużo tego do nauczenia się … 🙂

Dobra robota, rodzice!

 

Dopiero teraz, w obliczu tak ważnego i odpowiedzialnego zadania, z pełną mocą docenia się katorżniczą wręcz robotę własnych rodziców. Wiadomo, trochę rzeczy do poprawki by się znalazło, ale nikt nie jest doskonały, ani też nikt nie chce stworzyć człowieka idealnego.

Mamo, Tato,

Dziękuję Wam! Czasem nie było ze mną Wam łatwo, wiem. Ale udało się Wam! Wychowaliście dobrego, wrażliwego człowieka. Niegłupiego, całkiem rozsądnego i zaradnego. Przyjazną istotkę z poczuciem humoru i całkiem nieźle poukładaną głową, o czym świadczy całkiem okazałe grono przyjaciół. A to też dobrzy ludzie :).
Z nieskrywaną więc dumą i radością, z ogromem wdzięczności chcę Wam powiedzieć: GOOD JOB!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *