Parenting

Zostałam Mamą!

Była zima. Taka ze śniegiem tym razem, nie to co przez ostatnie lata bywało. W końcu styczeń. Wtorek. Dla większości świata dzień jak co dzień. Wstać rano, iść do pracy, wrócić, coś zjeść, pozałatwiać coś. Każdy miał swój plan, zadania do odhaczenia na liście “to do”. Ja na ten dzień miałam tylko jedno zadanie, ale arcy-arcy-ważne. Dla mnie to był dzień, w którym wszystko się zmieniło.

Wychodząc tego dnia z domu patrzyłam na swoje mieszkanie, jakbym miała już do niego nie wrócić. Wiedziałam, że wszystko będzie inne, mimo, że takie samo i na swoim miejscu. Jednak to już nie będzie mieszkanie młodego małżeństwa. To będzie pierwszy dom naszej Córki.

Tyle myśli w głowie. Tyle się wydarzyło. Tyle historii można by opowiedzieć. Zamkną się one w jednym, ale jakże ważnym stwierdzeniu. Zostałam mamą!

Ciągle w to nie wierzę, dla mnie wciąż to nierealne. Słowa rodzic, matka w odniesieniu do mnie brzmi wręcz dziwnie.
Tak to chyba jest jak spełniają się marzenia. Mówię chyba, bo nigdy o niczym nie marzyłam bardziej, jak właśnie o tym, by zostać mamą.

Ogarnij się, babo!

Niedowierzanie to uczucie towarzyszące mi przez całą ciążę. Patrzyłam na swój rosnący brzuch i jakby nie mój. A już na pewno nie taki wielki dlatego, że rośnie w nim dziecko!

Z tego niedowierzania odebrałam sobie radość połowy ciąży. Najpierw nie chciałam zapeszać, potem wciąż nie wierzyłam, że to się dzieje. Wiedziałam, że muszę się zebrać w sobie i zacząć działać, bo inaczej mogliśmy zginąć marnie!

Poziom “niewiary” i nieogarnięcia był tak wysoki, że obawiałam się, że zostawię gdzieś dziecko w sklepie, bo przecież nie wierzę, że je mam. Że będę stała koło wózka z płaczącym dzieckiem i zastanawiała się kiedy ktoś w końcu przyjdzie je uspokoić, bo jak to tak taki maluszek i tak płacze sam! I dlaczego ci wszyscy ludzie się na mnie tak patrzą?! No stoję przy wózku, bo przecież nie zostawię dziecka bez opieki, nawet obcego! Skoro jego rodzice się nie poczuwają? Jak w końcu łaskawie się pojawią to ich uświadomię w żołnierskich słowach, że się nie zostawia dziecka samego! Tak, tylko dlatego tutaj stoję! Ale przecież ich wzrok mówi: to twoje dziecko, babo! No i, cholera, będą mieli racje.

Tylko  spokój może nas uratować!

Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Torba spakowana, łóżeczko stoi, ciuszki wyprasowane, poukładane. Możesz rodzić. Ok.

Co?! Zaraz! Jakie rodzić?!

Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Ok, już wiem, o co chodzi. Urodzę, tak. Spokojnie. Tylko spokój może nas uratować. Od jutra wszystko się zmieni. Od jutra czeka nas inna rzeczywistość. Wychodź z domu, zamknij drzwi.

Od jutra jest pięknie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *